Skąd biorą się nasze liczby
Nie zgadujemy. Liczymy, z wyników tysięcy meczów. Poniżej tłumaczymy jak — w dwie minuty i bez ani jednego wzoru.
W skrócie
Liczby wychodzą z rachunku, nie z opinii sztucznej inteligencji.
Komputer przelicza wyniki dawnych meczów i wylicza szanse. AI dostaje gotowe liczby i ma je tylko opisać po polsku — nie wolno jej ich zmieniać.
Typ musi mówić więcej, niż i tak było wiadomo.
Wiele rzeczy w piłce zdarza się bardzo często samo z siebie. Powtarzanie ich nie jest żadną wskazówką, więc odejmujemy to, co oczywiste.
Pokazujemy też te typy, które nie wyszły.
Każdy zapisujemy, po meczu sprawdzamy z oficjalnym wynikiem i publikujemy wszystko — trafienia i chybienia tak samo.
Trzy kroki za każdą analizą
Sprawdzamy, jak mocna jest każda drużyna
Z wyników tego sezonu i poprzedniego. Mecz sprzed tygodnia waży więcej niż sprzed roku. Liczy się też, z kim drużyna grała: trzy gole z ostatnim zespołem w tabeli znaczą mniej niż jeden z liderem.
Liczymy, jak może skończyć się ten mecz
Z siły obu drużyn wychodzi, ile goli każda z nich prawdopodobnie strzeli. Z tego komputer wylicza szansę na każdy możliwy wynik, a potem sumuje je w odpowiedzi w rodzaju „gospodarz nie przegra".
AI opisuje to po ludzku
Dostaje gotowe liczby i tłumaczy, co za nimi stoi i co może pójść inaczej. Liczb nie wymyśla i nie poprawia.
Kiedy nazywamy coś typem
Zdanie może być prawdziwe i zupełnie bezużyteczne naraz. Na tym polega cała różnica między typem a oczywistością.
Przykład, który tłumaczy wszystko
- „Gospodarz nie przegra" sprawdza się w 69 meczach na 100. W każdej lidze, bez liczenia czegokolwiek.
- Gdybyśmy więc napisali przy jakimś meczu 74%, byłaby to prawda — i nic byś z niej nie miał.
- Dlatego zawsze odejmujemy to, co dzieje się samo. Zostaje jedna liczba: o ile TEN mecz odstaje od zwyczajnego.
- Typ wystawiamy dopiero, gdy odstaje o co najmniej 12 punktów. Tę liczbę widzisz podpisaną pod każdym typem.
Czasem nic nie odstaje aż tak. Wtedy i tak pokazujemy najmocniejsze wskazanie, jakie mamy, podpisane „typ zapasowy" razem z tym, ile dokładnie punktów mu zabrakło. Liczy się do naszej skuteczności tak samo jak każdy inny — nie chowamy słabszych typów przed statystyką.
Czego świadomie nie robimy
Nie zgadujemy, ile padnie goli
Sprawdziliśmy to na tysiącach meczów: nasze wskazania na „powyżej 2,5 gola" i „obie drużyny strzelą" wypadały gorzej niż zwykłe trzymanie się średniej. Skoro tak, lepiej nie mówić nic — i nie mówimy.
Nie liczymy w pucharach
W pucharze gra naraz kilkaset drużyn z różnych poziomów, a większość rozgrywa w nim jeden mecz. Nie ma z czego wyliczyć ich siły. Próbowaliśmy mimo to — wychodziło gorzej, niż gdybyśmy nie liczyli wcale.
Nie pokazujemy kursów
To serwis o meczach, nie o zakładach. Nie znajdziesz tu wyceny bukmachera ani zachęty do gry.
Sprawdzamy sami siebie
Zanim cokolwiek pokazaliśmy, sprawdziliśmy model na 8069 meczach, których wcześniej nie widział: uczyliśmy go na starszych wynikach i kazaliśmy typować to, co przyszło potem. Dokładnie tak, jak działa dzisiaj.
- Każdy typ zapisujemy w chwili powstania, razem z liczbami, które za nim stały — nie da się go potem po cichu poprawić.
- Raz na dobę sprawdzamy zakończone mecze z oficjalnym wynikiem.
- Trafienia, chybienia i typy, których nie dało się rozstrzygnąć — wszystko jest jawne.